
Nadwagę mam wpisaną w książeczkę zdrowia od 2-go roku życia. Lekarze nie wierzyli mojej mamie, że wcale mnie nie przekarmia, a ponadto, że odrzuciłam pokarm. Wtedy mówili: "wyrośnie". Tak się nie stało, jest mi natomiast coraz ciężej uporać się z tym problemem. Obecnie po tym jak znowu przytyłam, endokrynolog zdiagnozował u mnie niedoczynność tarczycy i insulinooporność. Dodatkowy bagaż do dźwigania.
Nie użalam się nad sobą, przestałam już bardzo dawno temu, z wiekiem przyszła świadomość, że w większości sama odpowiadam za swój problem. Nieustanne niepowodzenia zabrały mi jakiś czas temu, nadzieję, na to, że coś w końcu może się zmienić. Wróciła teraz do mnie, dlatego też muszę to wykorzystać. Zmiana otoczenia, wyprowadzka nad morze, przyniosła nowe pomysły i motywację. Ruszam z kopyta, gonić mój odwieczny cel.
Wiecie, że badania wskazują, że aż 95% osób, którym udaje się schudnąć z czasem wraca do wagi sprzed odchudzania lub nawet wyższej? Oznacza to, że zaledwie 5% chudnie trwale. Przygnębiające prawda? Dotyczy to przede wszystkim osób, które do diety podchodzą jak do sposobu na odchudzanie a nie trwałej zmiany odżywania. Istotne okazuje się podejście do całego procesu zmiany.
Ciekawy artykuł (klik)
Wiecie, że badania wskazują, że aż 95% osób, którym udaje się schudnąć z czasem wraca do wagi sprzed odchudzania lub nawet wyższej? Oznacza to, że zaledwie 5% chudnie trwale. Przygnębiające prawda? Dotyczy to przede wszystkim osób, które do diety podchodzą jak do sposobu na odchudzanie a nie trwałej zmiany odżywania. Istotne okazuje się podejście do całego procesu zmiany.
Ciekawy artykuł (klik)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz