czwartek, 2 marca 2017

Jak przebiega proces zmian?

Długo zastanawiałam się o czym napisać. Jak zwykle miałam tysiąc pomysłów na minutę i na nic nie mogłam się zdecydować. Wybrałam więc ten, który akurat pasuje do mojej sytuacji. Na początek wstawiam mój ulubiony obrazek. 



Być może ktoś z Was spotkał się już z tym schematem? Kilka lat temu trafiłam do pewnej wspaniałej dietetyczki. Ledwo co kończyła studia, nie dość, że miała ogromną wiedzę - praca była jej pasją - to oprócz tego, potrafiła niesamowicie motywować. Zawsze wracałam od niej pełna wiary w to, że w końcu uda mi się schudnąć. Niestety nasze drogi się rozeszły z wielu przyczyn, o których nie będę teraz pisać, a ja wszystkie kilogramy, które u niej straciłam, odzyskałam. Była to oczywiście moja wina. Nie miałam świadomości, jak ważne jest dbanie o swoje zdrowie. Podniosłam się oczywiście po kilku miesiącach z kolejnego upadku i poszłam dalej. 

Zmienić swoje życie próbowałam już wiele razy. Nie mogę powiedzieć, że byłam z niego zadowolona, zawsze mi czegoś brakowało. Dziś jest inaczej, zdałam sobie sprawę, że ilekroć próbowałam zmienić coś i szło mi świetnie, to zawsze w końcu potykałam się i upadałam, będąc w połowie swojej drogi. Nie próbowałam znaleźć rozwiązania, tylko zniechęcona wracałam do punktu wyjścia. 

Ostatni rok, tak jak już pisałam, był dla mnie przełomowy. Zmieniło się całe moje życie, w każdym aspekcie. Pisałam, że znalazłam miłość, mam narzeczonego. Dziś mamy już ustaloną datę ślubu - 7 października. Oprócz tego udaje mi się utrzymać zgubione 10 kg, czeka mnie oczywiście dalsza walka z tym, jednakże w końcu czuję, że jestem na fali :P. Z moim ukochanym, mamy już kupione mieszkanie, jest w trakcie budowy, oddane będzie na początku 2018 roku. 

W końcu zrozumiałam, czego tak naprawdę mi brakowało. Tym czymś była odpowiedzialność za własne życie. Bałam się wziąć je w swoje ręce. Żyć z pasją. Codziennie wstawałam z myślą, że mi się nie chce. Mówiłam sobie "byle do piątku", "byle do świąt" itp. Byle by mieć wolne i nie musieć nic robić. Tak mając 19 lat, zamiast być pełna życia, byłam typową gderającą Grażynką. Nie oszukujmy się, ile osób teraz właśnie tak żyje? Większość z nas tak właśnie myśli. 

Chcę byście byli świadkami mojej wielkiej zmiany, do ślubu zostało mi dokładnie 220 dni, zamierzam schudnąć minimum 30 kg. Dlatego też wstawiam ten post, do pełni szczęścia brakuje mi pisania. Kiedyś prowadziłam innego bloga, którego skasowałam, teraz chcę rozwinąć tego, jak należy. 

3 komentarze:

  1. Kibicuję Ci, aby udało Ci się osiągnąć to, co sobie zaplanowałaś;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzeba mieć odwagę spełniać własne marzenia. Ciężko jest żyć ze świadomością, że sami jesteśmy kowalami własnego losu, ale tylko z początku. Później wzięcie tej odpowiedzialności jest czymś naturalnym, chcianym, co daje satysfakcję.
    Pozdrowionka! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurcze nigdy na to nie patrzałam z takiej strony :) dobry post!

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/02/moro-and-black.html

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...